piątek, 31 października 2014

WSTEP (?)

                                                      WSTEP (?)
-Ej, czekaj! - Krzyknela jakas dziewczyna. Christian zatrzymal sie i spojrzal na jej wychudzona sylwetke. Miala dlugie pofarbowane na czerwone wlosy. Byla ubrana w zniszczony bordowy sweter i porwane jeansy. Na nogach miala ciezkie, czarne glany*. "Buntowniczka." - Pomyslal. Dziewczyna podbiegla do niego szybko.
-Zapomniales telefonu. - Usmiechnela sie zdyszana podajac mu urzadzenie do reki. Miala cala twarz w jakiejs czarnej mazi . Wygladala niczym gornik ktory wlasnie wrocil z kopalni. Chlopak rozesmial sie glosno.
-Dziekuje. - Odpowiedzial opanowywujac smiech.
-Jestem Katherine, mozesz mowic do mnie Kath...- Powiedziala zmieszana smiechem Chrisa. - Nie wiem czy mnie kojarzysz, chodzimy razem do liceum.
-Nie przypominam sobie. - Usmiechnal sie chlopak. Stali chwile w milczeniu. - Tak wiec...Chcesz ode mnie cos jeszcze czy to wszystko?
-Trudno pamietac kogos takiego jak ja...- Jeknela cicho. - Mam dziwne wrazenie jakbysmy znali sie juz bardzo dlugi czas.
-Raczej nie, pamietalbym cie. - Powiedzial. - Co ci sie stalo w twarz?
Podal dziewczynie chusteczke. Katherine szybko otarla twarz lekko speszona swoim wygladem.
-To farba, lubie malowac. - Powiedziala wkladajac chusteczke do kieszeni. - Troche sie pobrudzilam i zapomnialam sie powycierac. Nie przejmuj sie tym.
-Widze ze jestes troche roztrzepana. - Rozesmial sie. - Gdzie teraz idziesz? Moze moglbym cie odprowadzic w podziekowaniu za to ze oddalas mi telefon?
-To zaden problem. - Odparla rowniez sie smiejac. - Ale jesli chcesz to zmierzam wlasnie do domu. Mieszkam kilka minut stad.
-W takim razie moge cie odprowadzic. - Odrzekl idac za dziewczyna. Na poczatku sprawiala mu wrazenie wrogo nastawionej do zycia buntowniczki ale okazala sie zyczliwa i artystycznie uzdolniona dziewczyna. "Coz, pozory myla." - Pomyslal zmierzajac za nia. - Nigdy cie jeszcze nie widzialem, ciekawe.
-Tak sie sklada ze ja juz od dawna chcialam z toba pogadac. - Oznajmila patrzac na niego. - Ale dopiero teraz byl jakis powod gdy zobaczylam ze zostawiles na lawce telefon.
-Naprawde? - Zdziwil sie. - Trzeba bylo po prostu podejsc.
Dziewczyna zamilkla. Po chwili doszli do starej, zniszczonej kamienicy. Na murach wszedzie widnialo kolorowe grafitti. Wszedzie lezaly smieci. Chris spojrzal w okol siebie z odraza w oczach. Nigdy nie bywal w takich miejscach.
-Jak widzisz wlasnie tutaj mieszkam...- Westchnela speszona. - Jezeli chcesz to chodz, pokaze ci moj pokoj.
-Dobrze. - Powiedzial probujac nie okazac odrazy do miejsca w ktorym sie znajdowal. Po chwili dziewczyna zlapala go za reke i zaprowadzila do duzych drewnianych drzwi ze starego drewna. Wyjela klucz z torby i zwinnie wlozyla klucz do zamka. Drzwi po chwili uchylily sie lekko. Razem weszli do srodka. Katherine pokierowala go do swojego pokoju. Chlopak zobaczyl maly, przytulny pokoik w ktorym na samym srodku stal kominek. Wszystko bylo tu widocznie stare. Nawet lozko. Jedna sciane zdobilo wielkie grafitti z jakimis dziwnymi napisami. Chris usadzil sie wygodnie na lozku. Kath usiadla na fotelu.
-Wiem ze komus takiemu jak ty to wszystko moze wydawac sie troche dziwne...- Jeknela niesmialo.
-Przestan. - Usmiechnal sie niemrawo. - Widze ze naprawde lubisz bazgrac po scianach. Niesamowity pokoj.
-Nie klam, przeciez widze ze ci sie tu nie podoba. - Stwierdzila patrzac mu w oczy. - Zreszta nie dziwie ci sie. Moglam cie tu nie zapraszac, dopiero sie poznalismy...Glupia sytuacja.
-Przepraszam. - Burknal zawstydzony. - Nie jestem przyzwyczajony do takich...Miejsc. Ciesze sie ze tu przyszedlem i cie poznalem. Jestes inna od wszystkich.
-Niestety jestem. - Ukryla twarz w rekach. Chlopak zobaczyl ze po jej policzku splywa lza. Podszedl do niej i otarl szybko lze po czym przytulil dziewczyne. Nie wiedzial co powiedziec aby nie sprawic jej przykrosci. Katherine szybkim ruchem odsunela go od siebie. - Nie musisz mnie pocieszac, nie chodzi mi o moja biede. Jest wiele biednych ludzi, oni nie sa inni.
-W takim razie o co ci chodzi? - Spytal zdziwiony. Zadna dziewczyna jeszcze go tak nie potraktowala. - To ze wygladasz troche...Inaczej od tych pustych wymalowanych dziewczyn nie znaczy ze jestes inna.
Kath spojrzala na niego piorunujacym wzrokiem. Wstala z fotela i westchnela ciezko. Nie chciala tego robic ale jezeli Chris domagal sie wyjasnien musiala. Machnela dwa razy rekami. Oczami chlopaka ukazaly sie prawdziwe, czarne skrzydla. "Co do cholery?" - Pomyslal.
-Nie gap sie tak. - Mruknela. - Teraz widzisz o co mi chodzi?
-Aniol? - Rozesmial sie glosno. - Czuje sie jak w psychiatryku.
W tym momencie zauwazyl usmiechnietego chlopaka wchodzacego do pokoju Katherine. Mial biale wlosy i czerwone oczy*. Nie wygladal jak czlowiek. Spojrzal na Chrisa z obrzydzeniem w oczach. Pokrecil glowa z niesmakiem.
-Czlowiek? - Westchnal.
-James? - Warknela Kath patrzac na chlopaka. - Moglbys byc troche milszy dla naszego goscia? To ze jest czlowiekiem nie zmienia sytuacji. Jest synem krola.
-Taki marny idiota? - Rozesmial sie glosno bialo wlosy "James". - Nie sadze, to pewnie jakas pomylka. Popatrz jak on wyglada. Nie jest jednym z nas.
Christian patrzyl na nich jak na wariatow z dziwnym wyrazem twarzy. Nie mial pojecia o czym oni rozmawiaja. Nigdy nie poznal swojego ojca, matka zapewniala go ze uciekl za granice gdy zaszla w ciaze. Nie probowal go poznac. Myslal ze jest kompletna swinia ktora bala sie odpowiedzialnosci za to co zrobila. A teraz okazuje sie ze jest jakims "krolem" a osoby ktore wlasnie poznal to anioly?
-O czym wy do jasnej cholery gadacie? - Krzyknal. - Jaki krol? Moze ktos wreszcie wyjasni mi o co tu chodzi?
Bialo wlosy chlopak podszedl do niego i popatrzyl mu gleboko w oczy.
-Faktycznie, to on. - Jeknal rozczarowany. - Jeszcze nie przeszedl przemiany. Musimy go stad zabrac i zawiadomic krola. Po tylu latach go znalezlismy, eh.
-Musialam mu ukrasc komorke i wmowic ze gdzies ja zostawic. - Rozesmiala sie Katherine. - Pewnie nawet nie wie kim sa anioly.
Po chwili Chris poczul ze traci rownowage. Zrobilo mu sie czarno przed oczami. Oparl sie o fotel. Poczul ze mdleje. James zlapal go zwinnie w pasie.
-Przechodzi przemiane! - Krzyknal glosno. - Podaj mi ta niebieska igle ktora ostatnio przynioslem, tak ta!
Wzial do reki dluga, niebieska igle. Chris poczul uklucie. Zemdlal.



*Katherine wyglada mniej wiecej tak jak osoba na zdjeciu: KLIK     Wyglada tak tylko w ludzkiej postaci i ma bardziej rozczochrane wlosy. 
*Art na ktorym wzorowalam postac twarz Jamesa KLIK Chodzi tu tylko o zarys twarzy, ksztalt oczu itp, biale wlosy i czerwone oczy dodalam od siebie aby wygladal bardziej jak "aniol"

***A teraz jak zawsze dodam cos od siebie. Pisalam ten wstep dosc dlugo i jestem zadowolona z rezultatow. Jest on bardzo krotki ale czulam ze nie ma tu nic wiecej co mozna dodac. Bardzo polubilam zadziorny charakter Jamesa o ktorym bedzie troche wiecej w 2 rozdziale. Mam nadzieje ze jestescie w chociaz najmniejszym stopniu zadowoleni z tego co napisalam i bedziecie czytac nastepne czesci w ktorych mam zamiar dodac troche wiecej postaci. +Co do nazwy, nie mam zadnego pomyslu jak moge to nazwac. Mam nadzieje ze wesprzecie mnie swoimi pomyslami, na razie bede podpisywac kazdy post z tym opowiadaniem znakiem "(?)" Do zobaczenia.

                                                                                                   TO BE CONTINUED


                                                                      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz